FORUM TERENOWO.PL: I runda PMH6, Ogrodzieniec – relacja SCARAB TEAM - FORUM TERENOWO.PL

Skocz do zawartości

Nasze terenówki

vitara 2.jpg

Suzuki Vitara 1,6 Warka-team (2009)

Właściciel: Kwadrat 

Dodano: 23 luty 2011 - 01:16
Uaz 3.JPG

UAZ EVO 1999 (1999)

Właściciel: seba4x4 

Dodano: 11 październik 2011 - 10:07
IMG_1480.jpg

Jeep Wrangler Szczęściarz (1993)

Właściciel: Laska 

Dodano: 27 czerwiec 2011 - 08:32
100_4998.JPG

Nissan Patrol y61 Karetka Off Road (2011)

Właściciel: OFF ROAD RESCUE TEAM 

Dodano: 04 styczeń 2011 - 12:58
sami.jpg

SUZUKI Samurai (2010)

Właściciel: SIRIUSZ-4x4-Team 

Dodano: 28 styczeń 2012 - 10:31
Wyjechaliśmy z Kielc o 7 rano, w końcu do Ogrodzieńca daleko nie mamy. Na miejsce docieramy przed 9, na spokojnie zrzucamy defa z lawety, rejestrujemy się, potem badania kontrolne i.. jedziemy na start. Podzieleni już na czwórki, startujemy co 3 min. Ma to zapobiec korkom na trasie :)
Znamy co nieco kamieniołom, na którym odbywała się rywalizacja, dlatego uzgadniamy, że nie szarżujemy, jedziemy spokojnie i dopiero jak poznamy trasę, a autko nie zawiedzie to przyspieszymy.
3,2,1, strzał z pistoletu i nasza nowa czterolitrówka wyrywa defa na przód naszej czwórki. Dojazdówka okazała się prosta – prosta dlatego, że już ślad został wyznaczony przez poprzedzające nas załogi.
Na pierwszym OS-ie sędzia podbija nam kartę ze słowami „jest korek, nie ma się co spieszyć”. Fakt, korek niemały, ale.. wszyscy siedzą w autach i czekają aż pierwsza załoga wygrzebie się ze sporej dziury. Karson bez sekundy zastanowienia wyskakuje z samochodu i w kilkadziesiąt sekund przeprowadza defendera obok stojących aut. Niezły początek.. wygląda, że nadrobiliśmy masę czasu ;) Po krótkiej dojazdówce kolejny OS. Tuż przed skałkami stoi pajero – załoga poszła szukać optymalnego przejazdu. Tu też nie tracimy czasu, doświadczenie przeprawowe procentuje – kilkanaście sekund, omijamy mitsu, przeskakujemy skały i gnamy do sędziego. Pieczątka przybita i jedziemy wytaśmowaną dojazdówką do ostatniego, trzeciego OS-u na okrążeniu.
Ten OS to już nie rock-crawling jak dwa poprzednie, to typowa przeprawa – na początek głęboki rów, a następnie woda z dwiema możliwościami przejazdu. Dno niestety grząskie. Zaraz po wjeździe def, jak i jadące za nami auto grzęzną w 25-metrowym bagienku prawie bez dna. Drzewo jest blisko, więc nie będzie problemów. Niestety nie do końca. Viejt gaśnie i nie chce odpalić. Wyciągarka nie ciągnie. Nie ma prądu. Sprawdzamy po kolei bezpieczniki – wszystkie są OK! Sprawdzamy klemy i zonk – jedna jest luźna. Lina zapięta, Karson ląduje na pace i dociskając klemę def powoli wydostaje się z bagna.
Jak na złość wszystkie narzędzia wyjęliśmy z samochodu, oby udało się bez przeszkód dostać do strefy serwisowej..
I tak się stało. Na strefie pożyczamy klucz, dokręcamy klemę i startujemy na kolejne kółko. Jedziemy uważnie, przy okazji omawiając strategię – uzgadniamy, że bagno będzie za dużo zabierać czasu, dlatego będziemy je omijać. Tak też czynimy. Pierwsze okrążenie zajęło 1,05h, kolejne 20min. Oj chyba jest to słuszna strategia ;) Jedziemy już bez użycia wyciągarki, szybko i bezbłędnie. Do czasu.. Coraz głośniej i coraz częściej słyszymy jak sprężyna ociera się o oponę. Oznacza to, że nie do końca wchodzi w mocowanie..
Po jednej z dziur słyszymy brzdęk i defik przechyla się na prawą stronę – sprężyna nie weszła w mocowanie, nie da się dalej jechać. Wjeżdżamy w dziurę prawym kołem, zawias się otwiera. Prawie ;) Ale od czego jest wyciągarka tylna – zapinamy się do drzewa przez dach i otwieramy zawieszenie na tyle, że pozwala na założenie ślizgu odpowiedzialnego za „wjazd” sprężyny w mocowanie. Załoga z pajero (chyba) pożycza nam siekiery – dzięki niej cała operacja zakładania ślizgu nie trwała wieki (dzięki chłopaki!). Jedziemy dalej. Szybko, bo straciliśmy sporo z naszej przewagi.
Na kolejnym okrążeniu sprężyna znów daje o sobie znać i w sporych dziurach ślizg wylatuje, a sprężyna wyskakuje z mocowania. Czyli def ponownie nie nadaje się do dalszej jazdy! Jadąca za nami załoga Jeepa (dzięki chłopaki!) informuje nas, że ślizg leży koło dziury, 10m wcześniej. Siekierę mamy, procedurę znamy – w kilka minut ślizg ląduje na swoim miejscu i gnamy dalej. Po pierwszych 3 godzinach zaliczamy w sumie 6 okrążeń. Przyszedł czas na godzinę przerwy.
Posilamy się, dolewamy do silnika olej, myjemy szybę i ślizg mocujemy na sprężynie… trytytkami :) Zobaczymy na jak długo wytrzymają ;)
Organizatorzy ponownie ustawiają nas po cztery auta i startują co 3 minuty.
Realizujemy strategię w 100%, jedziemy bezbłędnie, szybko i konsekwentnie omijamy 3 OS. Zarówno trasa dojazdowa, jak i same OS-y robią się coraz bardziej grząskie, głębokie i coraz trudniejsze. W najbardziej newralgicznym miejscu, tuż przed stromym podjazdem jest grząski grunt – na jednej z tras przejazdu samochody na zwolnicach zrobiły mega koleiny – wystarczyła chwila nieuwagi i każde auto, które się tam znalazło, a nie posiadało zwolnic wymagało użycia wincha. Na szczęście w tamtym miejscu szczęście nas nie opuszczało - koleiny omijaliśmy z daleka i tylko raz czy dwa zdarzyło się byśmy musieli czekać kilkanaście sekund aż zwolni się podjazd. To efekt dużo mniejszej ilości samochodów – mnóstwo nie brało już z powodu awarii udziału w rywalizacji.
Na przedostatnim okrążeniu, na początku pierwszego OS-u popełniliśmy błąd – za szybko wjeżdżamy w wielką dziurę, uderzamy w hopkę na dnie, koła skręcają się, a dłoń Flora uderza w kierownicę, która w tym samym momencie obraca się z wielką siłą. Mija kilkanaście sekund, wymieniamy parę zdań – jedziemy dalej. Z bólem, ale jedziemy. Tempo nie jest najlepsze, ale kontrolujemy czas, rozmawiamy non stop, wzajemnie się mobilizujemy. Dojeżdżamy do mety.. zdążymy, powinniśmy zdążyć zrobić jeszcze jedno okrążenie. Jedziemy więc! 5min przed końcem naszego czasu kończymy. Plan zrealizowaliśmy z nawiązką :)
Ogłoszenie wyników i.. SCARAB TEAM rullez, wygrywamy! :) Przewaga nad drugą załogą jest spora – 400 punktów, czyli prawie całe jedno okrążenie ze zrobionymi wszystkimi OS-ami :)
Gratulujemy wszystkim, którzy dotarli do mety, gratulujemy wszystkim, którzy wylądowali na pudle, gratulujemy pierwszego miejsca w NOL Black Tankom, którym jako naszym przyjaciołom kibicowaliśmy z kabiny naszego defa :)

Auto spisało się doskonale – praca naszego warsztatu nie poszła na marne – dziękujemy, nasze miejsce to również Wasza zasługa :)

Trasy ułożone zostały rewelacyjnie – organizatorom – dziękujemy :)
Jednocześnie apelujemy – nie zmieniajcie formuły, nie zmieniajcie charakteru rajdu – tak jest idealnie, a lepsze jest wrogiem dobrego ;)

Załączony obraz Załączony obraz Załączony obraz Załączony obraz Załączony obraz Załączony obraz Załączony obraz Załączony obraz Załączony obraz Załączony obraz Załączony obraz Załączony obraz
Załączony obraz Załączony obraz Załączony obraz Załączony obraz Załączony obraz Załączony obraz Załączony obraz Załączony obraz
0
  Like

0 komentarzy do tego wpisu

Przekierowania [ URL ]

Brak przekierowań na ten wpis