FORUM TERENOWO.PL: TRANSGRANICA 4x4 - 2016 - FORUM TERENOWO.PL

Skocz do zawartości

Nasze terenówki

J-1.JPG

Suzuki Jimny evo zero (2011)

Właściciel: czaya 

Dodano: 07 czerwiec 2011 - 01:17
4d7dbe07cc7e0d3b6d6eedd02f266c70_d.jpg

Nissan Patrol (1993)

Właściciel: seba4x4 

Dodano: 19 październik 2011 - 05:15
DSC00101.JPG

Nissan Patrol Y61 (1998)

Właściciel: Jakub 

Dodano: 18 styczeń 2011 - 02:25
nasza vitka.jpg

Suzuki Vitara (1994)

Właściciel: Karson 

Dodano: 11 październik 2011 - 07:40
DSC01160.JPG

jeep wrangler (2004)

Właściciel: pioterTJ 

Dodano: 07 grudzień 2011 - 11:17

TRANSGRANICA 4x4 - 2016

Transgranica 2016
Po dobrych dwóch latach przerwy w startach wysłaliśmy zgłoszenie na Transgranicę 2016. Rajd w obsadzie międzynarodowej, więc i my chcieliśmy się tam znaleźć i podejrzeć jak jeżdżą goście z zagranicy. Tym razem auto trafiło kilka miesięcy wcześniej na przegląd do MBoy serwis w Olsztynie. Zadanie dla mechaników było proste –auto ma być mechanicznie 100 % sprawne. Na początek poszedł reduktor z PTO, którym zajął się Slavok. Stan przed remontem opłakany – luzy jak na sztucznej szczęce dziadka  . Reszta to już łożyska, paski, oleje. W piątek rajd, ja od rana przebieram nóżkami z radości, Kuraś melduje się po auto dwie godziny za wcześnie –serwis sprawdza jeszcze nieszczelności. Pizza, lekki odpoczynek i taksówka wiezie nas do serwisu. Auto odpala, prawie nic nie stuka – musi być dobrze. Pakujemy na lawetę, kierunek Gołdap.
Dojeżdżamy na Plac Zwycięstwa gdzie miała być ceremonia startu. Plac zawalony autami, dzieciaki wsiadają do samochodów i robią zdjęcia z rodzinami, a my jak zwykle – pech już na samym początku – POLICJA  akurat jak my zajechaliśmy Pan Policjant powiedział że te auto nie wyjedzie z placu – koła wystają poza obrys auta! W brzuchu mi się zagotowało, Kurasiowi reszta włosów z głowy leciała – WTF. Tyle kilometrów, wpisowe i wszystko na nic? Przecież tylko 2 centymetry koła wystawały, błotniki się powyginały od starości.  Ale przyszedł inny Pan Policjant w mundurze i powiedział że według niego jest ok  więc mogliśmy szukać kwatery bo oczywiście pojechaliśmy w ciemno  Kwatera znaleziona, więc przepakowanie i powrót na plac. Okazuje się, że jest małe zamieszanie, plotki że Policja stoi i będzie czekać na nieuprawnione do jazdy pojazdy. No cóż – co będzie to będzie. Przez zamęt nie słyszałem odprawy, okazuje się że zostały podane koordynaty na GPS. Ja nic nie zapisałem – szukam SOCHO- jest, podaje, spisuje ale coś mi się nie zgadza- do Garmina mojego nie wchodzą. Okazało się, że to koordynaty w formacie Goole Maps –hurra.
Od 20 oficjalny start– ludzi wszędzie dookoła , muza tłucze że nie słyszę Kurasia w kasku, załóg ponad 60 – przeważają Litwini, a na scenie znajomy głos. Wielokrotny Mistrz Polski i Mistrz Europy z 1997 roku (z Hołkiem) – Pan Maciek Wisławski .
Pierwszy Oes – 3 pieczątki – lekki chaos na początku. To samo dla nas i dla wyczynu, trochę zamieszania, tasiemki słabo widoczne. Jakoś omijamy załogi jadąc po tasiemkach a później okazało się że jechaliśmy od tyłu ? jedna pieczątka łatwa(zrobiona), dwie kolejne trudne dla nas. Dało by się je zrobić ale dwa lata przerwy i wyczucia na trawersach brak. Nie chcieliśmy się popisywać i strzelać rolki już na pierwszym odcinku 
Ruszamy na kolejny Oes – na początku jakieś dołki, a później poważne podjazdy i ciasne zjazdy. Doganiamy załogę ładnie zrobionego Tomcata, podjeżdżamy pod górę( chyba już 3 pieczątka) ale zjazd masakra na nasze umiejętności. Pion w dół z wyciętym jednym bokiem. Puszczamy załogę Tomcata – robią to na kołach bez asekuracji – zawodowo – choć na dole drzewo przeszkadzało ale jaki tam zawias w aucie 
A my starym sposobem, nauczonym kiedyś na Modrzewinie – taśma, drzewo i opuszczamy. Kuraś rusza, ja trzymam taśmę, auto stoi na jednym kole, reszta w powietrzu, pomału opuszczam. Pomału idzie, ja już wiem że taśmy zabraknie, ale akurat w miejscu gdzie auto złapało trakcję i fajnie zjechało. Ufff. Następna pieczątka to nawrót na trawersie za drzewem. Odpuszczamy – chcemy pojeździć a nie palnąć rolkę dla widowni 
Wpadamy na oes Rzeka i Piła – tak to się chyba nazywało. Długo, kręce się i szukam pieczątek , ale są decyzja wjeżdżamy. Typowy oes ze strumykiem poprzecinany rowami. Błotko po kolana. Robimy sprawnie pieczątki, czasami podpinając wyciągarkę. Dojeżdżamy do większej grupy aut, sami Litwini i grzecznie stajemy w kolejce. Zero przepychanek, spokojne załogi. Jakoś się dogadujemy i zostajemy wpuszczeni. Tylko my mieliśmy mechanika, reszta z elektrykami albo bez – chyba turystyk jechał  .czas się kończy – do 1 powinniśmy być na bazie. Ale nie możemy znaleźć wyjazdu, kręcimy się z innymi a tu …SOCHO – swoją białą dobrze w nocy widoczną terenówką  z kilkoma załogami prowadzi nas do bazy. 0:45 oddajmy kartę. Okazało się, że nie trzeba było zjeżdżać do 1 tylko mieliśmy 5 godzin od startu więc w naszym przypadku musieliśmy zjechać do 1:25. No trudno – 13 pieczątek zrobione, auto działa – w sobotę musi być ok.
Rano pakujemy się z kwatery, bo nie było już dla nas miejsc na kolejną noc i ruszamy na bazę. Drogę przebiega nam czarny kot 
Piątek – 13 pieczątek, sobota rano – czarny kot. Czy może się coś zdarzyć? 
Na bazie jest dla nas lokum. Kilka minut po 10 ruszamy. Socho mówi, żeby jechać na oes Gołdap a my mówimy że chcemy sobie pojeździć i wybieramy Oes Obszarniki – w sumie taki mieliśmy pierwszy w książce drogowej. Pomykamy po genialnych szutrach, częściowo wykorzystywanych przez Rajd Polski (runda WRC). Na miejscu sędziowie i fotografowie. Dużo błota i wody, ale nie więcej niż do pasa. Stromy zjazd prosto w bagienko. Tu tylko wyciągarka, podłoże dość twarde, kilka przepięć i 3 pieczątki zrobione. Jeden wyjazd z błota na trawersik i znowu do wody. Podpinam auto do drzewa i łup…drzewo na dachu Samuraia. Klatka przyjęła drzewo i nic nikomu się nie stało. Kuraś ładuję się na tył zrzuca drzewo, ale gałąź uszkadza kruciec od zbiorniczka wyrównawczego płynu chłodzenia  obecni na miejscu sędziowie organizują nam zbiorniczek, czas leci – godzina nie nasza. W końcu przyjeżdża , montujemy i atakujemy dwie pieczątki na bardzo długim i stromym podjeździe. Pierwsza zrobiona, ale na drugiej ze zbiorniczka już woda leje się pod ciśnieniem – może to nadmiar plus skos – robimy pieczątkę i opuszczamy się na dół. Płyn zapierdziela pod ciśnieniem – diagnoza – zły zbiorniczek, przywiezie Pan drugi – kolejna godzina stracona. Przywozi, montujemy i to samo, płyn się gotował. Zajechała TV i trzeba było coś nakręcić, więc z tak lejącym się płynem zrobiliśmy przejazd do następnej pieczątki i ciągle dolewając wody i odpowietrzając układ próbowaliśmy skończyć odcinek. Różne telefony, różne teorie, różni świetni ludzie nam pomagali i dalej nic. Miejscowy stwierdził ,że to może termostat się zawiesił, a że mieszkał blisko, podjechaliśmy, wyciągnął termostat i ruszamy dalej. Zaraz koniec czasu, Do 18 musimy być na bazie. Wjechaliśmy jeszcze po pieczątkę i znowu woda zagotowana. Sędziowie (dzięki panowie) proponują podwózkę po lawetę, ale my uparcie że damy radę. No i jakoś się udało, skrótami docieramy na bazę – wykonujemy kilka telefonów Janek(JAWAN 4x4) mówi że pewnie pompa, potwierdza to Mario z MBOY serwis, ale złom już zamknięty, a Pan na imprezie i nie chce mu się otwierać.. Dla nas to koniec, nie ma skąd przywieźć pompy, więc czeka nas już tylko bankiet i wyjazd rano do domu  Bankiet udany, pozdrawiamy ekipę z Litwy(ERIK, SYLWEk) brawo Wy 
I po raz pierwszy miałem okazję uścisnąć dłoń mojemu idolowi Maćkowi Wisławskiemu. Wielki facet, nie tylko wzrostem 
Rajd w fantastycznym miejscu, tu naprawdę nie ma zasięgu  fajnie przygotowane trasy, choć pieczątki i tasiemki słabo widoczne. Pomocni ludzie. Mazury Garbate nie były dla nas łaskawe, ale spróbujemy jeszcze raz za rok 
0
  Like

0 komentarzy do tego wpisu

Przekierowania [ URL ]

Brak przekierowań na ten wpis

Grudzień 2017

P W Ś C P S N
    123
45678910
11 121314151617
18192021222324
25262728293031

Ostatnie wpisy

Odnośniki mojego bloga